18 33 72 140
Limanowa, ul. Bronisława Czecha 4
- A +

Prezentujemy twórczość Pana Marka Jerzego Stępnia

Aktualności

Prezentujemy twórczość  Pana Marka Jerzego Stępnia
Zdjęcie przedstawia kartę papieru, długopis, filiżankę z kawą, jarzębinę.

*  *  *            

Bądź pozdrowione życie pełne blasku

w objęciach wiosny na wzgórzach jesieni

w locie motyla kolorowym śnie

łopocie skrzydeł aniołów i ptaków

w kałużach pełnych wijących się stworzeń

w wodnych akwenach koralowych rafach

na łąkach lata w kobiercach traw

i górskich zboczach o barwie borówek −

płonących stokach we wrześniowym słońcu

Bądź pozdrowione życie jakie znałem

chodząc ścieżkami utkanymi w lasach

na polach wiedzy w podziemnych kopalniach

płynąc po wodach bezkresnych i chłodnych

latając ponad soczewkami bieli

w innym wymiarze  topornych wcieleniach

jakby na przekór marzeniom i chwale −

życie niemowlę raczkujące w ziemi

chcące ulecieć ku mgławicom gwiazd

Bądź pozdrowione życie −  dzieło Boga

ledwo muśnięte umysłem człowieka

 

*  *  *            

Podpełzają pod próg nie moje wspomnienia

brzęczenie pszczół narasta

wypełnia cały dom

woskowe figurki zamierają w tańcu

milczenie gasi bunt rozśpiewanego umysłu

Coś przemienia wyobrażoną rzeczywistość:

stukot butów pojedyncze strzały

a może niekończący się korowód cieni

w dolinie zamkniętej barierami i lękiem

nie ma dróg ucieczki nie ma powrotu

do zielonych wzgórz czystych obłoków

Niebo jest błękitne tylko w snach −

niech trwają jak najdłużej pozwolą przeczekać

potknięcia świadomości

na głazach istnienia

a potem niech się rozleje

atramentowa ciemność

niech zanurzy mnie w morzu trwogi

i wypróbuje mojego ducha

*  *  *            

I weszliśmy do ogrodu nad rzeką zbawienia

po trudach dni posępnych i gorzkich jak piołun

powitało nas światło każdego z osobna

i poprowadziło promenadą życia

ku niewyobrażalnym szczęśliwym przestrzeniom

gdzie każda grudka promieniuje blaskiem

do którego tęskniliśmy na równinach Ziemi

I doszła nas muzyka ze wzgórz wokół miasta

przeniknęła podniosłym delikatnym dźwiękiem

przeniosła nad wyśnione wirujące kręgi

połączone jednością pięknego Umysłu

ponad wyobrażenie ludzkiej świadomości

scalająca i czuła na każde drgnienie duszy

I było jak powinno być w niebie na wieczność

po trudach dni posępnych i gorzkich jak piołun

po eonach cierpienia latach wojen i lęku

gdy człowiek człowieka

 chciał prowadzić na smyczy

przetrwaliśmy i doszli nad rzekę zbawienia

Nasz trud nie był daremny przeobrażał i wznosił

Powitało nas światło

 każdego z osobna