Sławomir Hornik

urodzony w 1986r. w Limanowej. Student kulturoznawstwa na WSF-P Ignatianum w Krakowie. Debiut w czasopiśmie "Akant" w 2006 roku. Przyszłość wiąże z literaturą - nie tylko od strony piszącego, ale również komentującego.

 


 

Więc: Gra w klasy

Więc taka gra, kto pierwszy rano wystawi
język i poczuje sól. Nie jest to wcale łatwe,
widzę jak próbujesz trzecią noc z rzędu. Nawet
kreślisz kredą miejsca, które nazwiesz O, tu.

Natenczas może rozstąpi się morze świetlików, i
nie wróci bo tak ma dziś w zwyczaju. Gdyby nie to, że
chodzę spać później nie odgadłbym, że oszukujesz,
wystawiasz język. Zdradza cię sen, że już nas

namierzają, czerwone punkty snują się po czole;
pielgrzymka mrówek w święte miejsce. Ale żeby nie
dodawać szczegółów odejmijmy ten: blizny, które
rano odkryjemy na języku zasypane są solą,
zaszyte śliną.

 

Więc: Jarzębiak i kwiaty

Dla A. z domu P.


Więc: Pierwszy

Więc którąś z rozmownych nocy zarezerwujmy
na tę, gdzie można wybierać: ja, ty. Będziesz
piła wosk każdego dnia, o każdej porze. I będziesz
nosić go wszędzie. I najpierw zajmie włosy, później

usta, później resztę. I może nad ranem, na palcach,
przyjdzie ogień żeby cię ocalić. I długo będę wkładał
dłonie żeby go w tobie zaczerpnąć. Przyjdę nocą pod
próg, wezmę zapałki i to, czego dotknę, nie będzie

z tego świata. Więc mówisz, że woda będzie
płonąć. I dodam: żaden ogień jej nie uratuje.


Więc: Ostatni

Więc zaczynałem pisać, nie wiedząc, że obce
narody zechcą ukraść nam alfabet i tak prędko
zajmą terytorium języka. I ten wrzask będzie
przekładem ich pragnienia, żeby powiedzieć.

Od tej bieli krzyku zamarzać będą oczy, usta.
Całe królestwo z wody i ognia. Po prawej słońce,
po lewej kielich, a środkiem pokłon temu, który
wybiera: herbata i papierosy. Jedno sparzy ci

podniebienie, drugie krtań. Więc otworzy się
księga i czarne mrówki przylgną nam do ust.

I obwołają nas królową, królem, i żadne
z nas nie będzie chciało w to wierzyć.

 

Więc: Pani jeziora

Więc mówisz, że chodzisz po wodzie.
Dwadzieścia osiem tysięcy fal jest
ci posłusznych. Pęka serce i w środku
muł, szlam, punkcik, którędy przyjdziesz

pod próg. Na straganach ryby, miła pani
zawija aż siedem. W domu rozwijam papier,
wyjmuje i ostatnia jest bez oka, więc tędy?
Świt ubiera ich w jasne garnitury, żakiety,

a pod paznokciami żałoba po snach. Śmierć,
w której jeszcze się nie śniłaś. Więc mówisz,
że pomiędzy jest brzytwa, której mam się trzymać,
choćby krew lała się obficie i zatapiała brzegi

oraz miasta. I, że jest błąd w zapisie, bo wcale
nie będzie tak, że naród wybrany przejdzie tędy
suchą stopą.

 

Więc: Południe pozdrawia północ

How did we get here? 
Anathema, Barriers


Więc będą dni leniwe. Słońce klei się do ciał,
werandy, muchy nisko latają. Jest oranżada,
dobra słodka oranżada. Dla kobiet. Dla mężczyzn
piwo, tanie kwaśne piwo. Pająki, sieć, opowieść,

zrozum: od miesiąca skreślamy w kalendarzu
wiosenne dni. Nocą zabawa w zimno, w ciepło,
nigdy nie spróbujemy tego inaczej, od kilku lat
to hobby zajmuje nas całkowicie. Więc trzeba by

powtórzyć jeszcze raz będą dni leniwe.
I znikąd zmiany, usterki, doskonałej

rekonstrukcji ruchu. 

 

Więc: Wąż morski

Więc mówisz, że widziałeś, jak morze
siada nad miastem, jak uginają się
nogi, jak jeżą się fale. Ołuskowane
brzytwy tną skórę na tysiąc kawałków.

W połowie szyi robi poziome znaki,
ale już wiesz: śmierć dosięgnie ją
pierwsza. I znajdzie w tym upodobanie.
Wstanie od snu i długie, czarne

nici wlec się będą za nią. Więc mówisz,
że siada na piersiach i długo patrzy

w oczy, aż pękają żebra i serce
przestaje bić. Bić. Bić. Bić.

 

amen, amen

Duszne wnętrze malucha, mam jedenaście lat i ojciec
jeszcze żyje, pali papierosy, pije zimną kawę. 

Słońce nagrzewa młodzieńcze ciało, jutro będę 
delikatnie się zdejmował. Oddzielał to, co chce 
być żywe, od tego co już jest martwe.

Który z nas tutaj wraca - nie wiem. Chciałbym 
czuć jak dusza wykonuje za nas znak krzyża: od czoła 
pod mostek, potem lewe, prawe ramię. Mam przed sobą 
otwartą dłoń rzeki, na skórze liście, nieznaną 
strukturę mowy, która zewsząd woła: śmierć, śmierć.

 

karolina. list ósmy

Materię tego świata wysyłam wraz z książką
(A. de Saint-Exupéry, Mały Książę):

- 0, 025 dkg cementu
- 0, 015 dkg piasku
- kilka kropel wody.

Żeby zacząć pracę, trzeba mieć zleceniodawcę
więc mówię ci: zbuduj ścianę, po której
zaczniesz chodzić wzwyż; pewne oczywistości
pozwalają mi ukonstytuować sobie świat.

Od wczoraj jedyne, co mogę ci poradzić to moje
ludzkie, bezpardonowe: nie wiem. Dzieci
stały się moimi ambasadorami szczerej pewności.
Mógłbym uderzyć pięścią w stół, zmienić,

nie chcę; to nie strach, to odpowiedzialność, że
ja znajdujący się na brzegu nas - rozpadnę się.

 

nie wiem

Kręgosłup, po którym wspinałem się będąc 
dzieckiem, 
dzisiaj zdaje mi się być pasem startowym 
dla lotniska, z którego leniwie wylatują 

ci włosy. Nauczyłem się od kilku lat
cierpliwie giąć kark, znosić krzywdy,
nie wnosić pochopnych oskarżeń. Dlaczego

nigdy nie umiałem cię zapytać, jak
się czujesz? Nie podchodź zbyt blisko 

bo uwierzę, że spojrzenie człowieka 
na człowieka mówi tak, mówi 

nie podchodź zbyt blisko - na odległość, 
której miarą jest czyjaś twarz. 
Ze skromnego jeden do zera  zrobi się 
zaraz nieodrabialne dwa do jednego.  

Czy wobec tego mam prawo rozkleić się 
na jesień, ale poskładać na wiosnę? 
Czy liczbę przyjaciół mogę ograniczyć 
do jednej ręki? Mamo.

 

pierwszy wiersz przeciwko człowiekowi

Chciałbym zacząć brać od świata. Na początek
parę rzeczy na k: kobieta, kariera, kurwa

zagalopowałem się. Zacznijmy od początku. 
Cokolwiek uczyniliście mnie, uczyniliście mnie 
nie sobie. Chciałbym zabrać coś światu, na przykład 
wyraz sponsorowany przez literę s: spierdalaj. 

I jeżeli wyciągniesz ręce po to, co moje to 
ci je upierdolę - czytam na tablicy facebook-a 
u jednego z zawiedzionych znajomych. Kogo 
dzisiaj boli nadgarstek od noszenia porannych 

zakupów: mnie czy moje ciało? Mnożą się pytania, 
dzielą odpowiedzi. A może wystarczy mówić: 
mam 24 lata, lubię jazz i pomidorową.

 

krótki kurs samoobrony - pierwsze kroki

1)
Jeśli zamiast kochać umiesz powiedzieć
kurwa, plugawiec, chuj zaiste jesteś człowiekiem,
który zna tajemnicę szczęścia.

2)
Nie nauczaj ludzi, których opuszczasz, nienawiści -
nie wiadomo, kiedy zapytają cię o pomoc.

3)
Nie nawołuj innych do wojny, prowadź ją sam.

 

blaise

Panie Pascal, wiatry i trzcina, 
mówi się przykro, prawda? Wiosna 
przysyła armię. Zamieszkuje strach, 

że któreś z majaczeń, jednak zechce
się sprawdzić. Ściskam mocniej powieki, 
owerlok powiek przez cienkie nitki 
tkanek, przędza siły ponad wyobrażenia.
O kłębku. Kotku, pierwszą niewierność 
przejmuje się od troski.

 

cuckułkuum Vita

Zaraz się okaże, że nie było reedycji, tylko
jedno wydanie. Wierz, kiedy mówią, że internet
kłamie. Tamte krzewinki, z których nic odtworzyć
nie mogę poza kolorem ziemi były początkiem naszej 
rodziny. Czerń w sieni, rozrzedza strumień promieni. 
Woda paruje między statkami. Rozmiękcza się papier,
latami nic nie przybywa poza liczbami. Postaraj się,

za rok wyrośnie drzewo. Jedne gałęzie prosto, drugie
krzywo - tak się tworzy symetria narodzin i śmierci.
Wiem, że dwójka braci, siostra u niego, dalej wierci
się norka dla niej - trzy siostry, w tym jedna
niebieska (bo szkarlatyna), mała i pulchna - być może
blondyna. Nie znałem jej, nie mamy zdjęcia. Jest jeden
aparat w rodzinie, on wszystko spamięta. Pościel
pomięta jak werniks po zmarszczkach. Łkaj, jutro
pogrzeb, stypa i modlitwa. Odpływa stąd papierowa 
krypa. Sen jest długi, ciągnie się jak ślina
po prostej przełyku.


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej