Oliwia Florek

Urodzony pesymista, zawsze w kiepskim humorze i niewyspana. Nie lubi się wykłócać, choć często jest do tego zmuszona. Mało mówi, uważa, że milczenie jest największą zaletą ludzką. Pisze wiersze od ok. 12 roku życia. Pasja - jak widać - odziedziczona od dwóch pokoleń. Pisze o tym co widzi i co czuje, nie próbuje udawać kogoś kim nie jest. Bardziej ceni sobie samotność, niż towarzystwo.

 


 

Bezsenność

Pewna niepewność, 
Że senna bezsenność
Przyjdzie fruwając,
Prawdziwie udając,
Że pustka w głowie 
To czynne posłowie, 
Które wciąż bije 
Jak serce niczyje.


 

Czas

Byłam.
Czyli minęłam, jestem w czasie przeszłym.
Coś zrobiłam, czegoś nie.
Po prostu byłam.
Jestem.
To znaczy istnieję, żyję w teraźniejszości.
Coś robię, czegoś nie.
Po prostu jestem.
Będę.
Obiecuję.


 

Noc

Zroszona zimnym sumieniem, 
Siadam obok.
Wciąż milcząc 
Jak cmentarz przed nami,
Który niegdyś życiem tętnił.
 
Spoglądam nagle na Ciebie.
Słyszę ten dźwięk.
Też go słyszysz.
Czyli jednak ono dalej żyje.
Znów zabiło.
Znowu nas.


 

Jak liście

Fruwają na wietrze.
Złote,
Czerwone jak krew,
Niektóre jeszcze świeże, zielone.
Brązowe, jak doświadczone drewno.
Pomarańczowe, niczym płomień ognia.
Niektóre zgniłe.
Różnokolorowe.
Słowa.


 

Życie

Widziałam dziś życie
Było moje
Przeszło obok
I nawet się nie ukłoniło
A przecież czasem
Z uśmiechem na ustach
Mijamy się 
Pozdrawiając wzajemnie
Lecz jak widać
Dziś było chyba
Nie w humorze.

 

Dar serca

A kiedy piękny 
Życia dar
Rozleje się niebogo
Pamiętaj każdy z nas iść chciał
Przepiękną życia drogą,
 
Chciał żyć szczęśliwie,
Podobnie jak
W tej wymarzonej scence,
Gdzie miłość łapała za dłoń za kark
I wypełniała serce...

 

Filozofia

Zapytał ktoś filozofa:
,,Co to znaczy szczerze kochać?"
Ten roześmiał się - ,,Niebogo..."
-Odpowiedział- ,,Krzywdząc kogoś,
Czujesz wyrzuty sumienia"
 
                                 Daje wiele do myślenia...

 

Jestem poetą...

Jestem poetą, hoduję  rymy,
Od wczesnej wiosny do późnej zimy, 
Kiedy im każę słowem lub gestem,
Wchodzą mi w kieszeń miękkim szelestem.

Cóż... Mam do was wielką prośbę,
Nie mam prośby nadzwyczajnej.
Proszę tylko, kiedy umrę,
Pomódlcie się wtedy za mnie.
 
Nigdy mnie nie zapomnijcie, 
Lecz nie płaczcie, nie ma sensu,
By łzy spływały strumieniem,
Kiedy pustkę macie w sercu.
 
Ja przeczuwam, że to koniec, 
Bo nie radzę z życiem sobie.
Ja przegrałam swoje życie.
Ja wybrałam tę złą drogę.
 
Nie potrafię już docenić
Śmiechu, dziecka, budki starej.
Nie umiem normalnie myśleć.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej