Karolina Grabiec

Niepoprawnie niedoskonała, gardząca, konwencjonalnym romantyzmem i jakaś taka...

 


 

***

oczy mojego kota
mówią więcej
niż oczy żony
dwie białe kule
w siwo - pudrowej ramie

pozwoliła przygnieść się
władczej zieleni sofy
czubek głowy
krągłe wierzchołki ramion...

na tej sofie moja zona
umarła na chwilę
krew płynęła w niej
jak przez zbyt ciasną słomkę
źrenice przeszły pieszo
cały zwiędły ogród
który pielęgnowała w sobie

kupiłem kota
by ocierał się
o gołe stopy

ale oczy mojego kota
mówią zbyt wiele

zbyt wymownie
mruczenie rozchodzi się
echem
po jego giętkim ciele

 

***

na starym mieście
słowa akordeonu
podwiewały sukienki dziewczynom
pąsowe światło
kładło się
na policzkach
łaskotało usta chłopców

i przywarły usta
do policzków
jak stopy do rozkołysanej ziemi
pod latarniami
dojrzałych jarzębin

na starym mieście
zgarbione kobiety
z chustami na ramionach
głaszczą gołębie

i ścierają
drżącymi dłońmi
te przeklęte plamy
z policzków

 

***

Boga znam
tylko z teorii
z opowieści o cudownych palcach
umoczonych w nie mojej szklance wody
wskrzeszających nieznajomych
Łazarzy

II piętro
oddział chorób wewnętrznych
oddawanie moczu
ciało z rozwodnioną krwią
jęki
paniczne bicie serc
otumanione
byle senniej
stosowniej do konania
oddawanie moczu
na obraz i podobieństwo...

 

***

19:47
patrz
kusicielka
nienaturalnie pewnie
na zbyt wysokich obcasach
poprawia pończochy
oblizuje usta
patrz jak dygocą
jej zziębnięte rzęsy

zakryjcie oczy
bezwolnym mężom
woń tanich perfum i mydła
wiruje między kamienicami
pochłaniające cień
rodzące światło -
obojczyki femme fatale
i erotyzm żarówki

patrz
poderwały się
niespokojne jaskółki

 

***

patrz jak znika
siedzi na taborecie
zmęczoną twarzą do słońca

największe kalectwo znikających -
próba ogrzania się przedmiotami
które nic nie mówią

podniósł z błota patyk
lekki
jakby nic w sobie nie nosił
powietrze w drewnianej rurce

on posmakował powietrza
zwykłego jak chleb -
trzymane w dłoniach miodowe niemowlę
ratował upadające okruszki
wyjmował spomiędzy kurzu
czubkiem języka

znikanie nie ma nic do powiedzenia
nie tworzy
otacza się tworzeniem
wokół tylko chore wróble
i dzieci od św. Tereski 
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej